Nasze dziecko umarło - bądź ze mną
Doświadczenie straty dziecka jest niezmiernie trudnym wydarzeniem w życiu całej rodziny. To, jak oboje rodzice przeżyją i uzewnętrznią swoje emocje związane ze śmiercią dziecka, ma wpływ nie tylko na ich 'tu i teraz', ale też na ich przyszłość. Żałoba może związek kobiety i mężczyzny, którzy stali się rodzicami tego konkretnego dziecka, zniszczyć, ale może też spowodować, że staną się sobie bliżsi a więź między nimi ulegnie pogłębieniu.
Truizmem jest stwierdzenie, że inaczej poronienie przeżywa matka a inaczej ojciec. Więź fizyczna w trakcie ciąży z dzieckiem powstała zazwyczaj tylko u matki. Jedynie te pary, które doświadczyły straty dziecka na późniejszym etapie miały szansę na poczucie ruchów dziecka, nie tylko przez matkę, ale i przez ojca. Jednak w większości sytuacji przekaźnikiem informacji o dziecku dla mężczyzny jest kobieta. Dla niego najczęściej dziecko przed narodzeniem jest obecne bardziej w teorii niż w praktyce.
Gdy dziecko odchodzi, choć przeżycia są bardzo indywidualne, matka dziecka liczy na to, że mąż zarówno fizycznie jak i emocjonalnie będzie towarzyszył w tym wydarzeniu. W takiej chwili potrzebuje ona zrozumienia, ciepła, bliskości, potrzebuje kogoś, kto będzie dla niej wsparciem. Naturalne jest to, że pierwszą osobą, od której tej pomocy oczekuje, jest ojciec dziecka . Przecież razem snuli plany o wspólnej przyszłości, razem wyobrażali sobie moment narodzin, pierwsze chwile, lata... Dziecko miało być wyrazem przeżywanej wspólnie teraźniejszości.
Trudna sytuacja - a taką jest na pewno poronienie - jest niejako sprawdzianem dla związku. Czy potrafimy sobie nawzajem pomóc? Czy będziemy potrafili zrozumieć drugą osobę? Zgodzić się na jego czy jej sposób przeżywania żałoby? “Boże, jak ja mam mu o tym powiedzieć?” - to była często pierwsza myśl pacjentki, gdy na badaniu USG dowiadywała się o tym, że maluszek już nie żyje. “Co ja mogę dla niej zrobić? Jak pomóc, pocieszyć?” - nierzadko zadaje sobie pytanie ojciec dziecka, który gdzieś tam na korytarzu szpitalnym czuje się niepotrzebny i zbędny. Czasami jest też tak, że mamy dobre chęci, a potem... nic się nie układa. Uciekamy w milczenie, obwinianie, wzajemne pretensje. Tak trudno razem się spotkać. Pocieszenia - te od męża - bolą, choć są wypowiadane w dobrej wierze. Emocje, które towarzyszą matce w stracie dziecka, są tak wielkie, że nie zawsze starcza sił na dostrzeżenie innego punktu widzenia. Czy można te dni, tygodnie i miesiące przeżyć inaczej?
Przytulenie, uścisk dłoni, spojrzenie w oczy - to proste, niewielkie gesty i choć dzieją się bez słów, w relacjach między kobietą a mężczyzną wnoszą tak wiele dobrego. Czasami tyle i tylko tyle wystarcza, aby matka dziecka poczuła, że nie jest sama, że ta druga, najbliższa osoba, choć być może w tym momencie fizycznie nieobecna (np. za drzwiami gabinetu, w którym wykonywane jest badanie, albo sytuacja, gdy mąż jest w domu, gdy ona przeżywa poronienie w szpitalu) jest blisko. Nie potrzeba tutaj wielkich rozmów, naprawdę wystarcza kilka słów, które pokażą, jak bardzo nas to dotyczy: przejdziemy przez to razem; kocham cię, nasze dziecko na zawsze już będzie w naszych sercach... Pozwolenie na płacz i wypłakanie się w męski rękaw. To może być wysłany sms, jeśli rozmowa nadal sprawia trudność: “wciąż pamiętam o naszym maluszku”. Jeśli matka na dalszych etapach żałoby ma potrzebę uzewnętrzniania jej, to dołączenie się choć od czasu do czasu do jej sposobu przeżywania pokaże, że jest się blisko niej. To może być spacer na cmentarz, zapalenie świeczki dla maluszka, podjęcie lub rozpoczęcie rozmowy o zmarłym dziecku. Np. jeśli mama wspomina: “dziś miał się urodzić Jacuś”, to zamiast się żachnąć “ojej, ty nadal o tym myślisz”, można odpowiedzieć “dziękuję, że mi przypomniałaś... to mógłby być najpiękniejszy dzień w naszym życiu”. Nie chodzi o to, by wzajemnie narzucać sobie sposób przeżywania straty dziecka, ale zrozumieć, że ta druga osoba przeżywa po swojemu - nie znaczy to, że lepiej czy gorzej, po prostu inaczej - i od czasu do czasu znaleźć takie sposoby na radzenie sobie z psychiką, które przeżywamy podobnie. Warto też sobie zdać sprawę z tego, że żałoba kiedyś, kiedyś się wypali i ten ból, który teraz tak bardzo się odczuwa, zmniejszy się, dlatego każde okazanie zrozumienia dla “inności” partnera czy partnerki “dziś” jest inwestycją w “jutro” związku. Niezrozumienie i brak wsparcia to niejako chleb codzienny rodziców po stracie dziecka, zróbmy więc wszystko, co możliwe, aby dla siebie nawzajem być dobrym duchem tych trudnych chwil.
Zobacz też:Ty i partner
Poradnik dla facetów, czyli krótkie wyjaśnienie tego, co się dzieje z twoją żoną
